Ziemowit Nowak,
Gazeta Wyborcza Kielce, 2008-11-25
http://miasta.gazeta.pl/kielce/1,35255,5985459,Kielce_14__w_rankingu_metropolitalnosci.html
Pierwszy ranking metropolitalności miast polskich Nordea Metrox 2008 opracował Instytut Konkurencyjnej Ekonomii Regionów. Autorzy podkreślają, że starali się wykorzystać metody i dane stosowane w większych krajach do oceny cech metropolii, a więc potencjału rozwojowego miast i jakości w nich życia, a nie stanu dotychczasowego. Zaskoczeniem nie jest pierwsza pozycja Warszawy. Jako pierwsze miasto w rankingu dostała ona ocenę 100 proc. i do niej odnosiły się oceny kolejnych miejscowości. Zaskoczeniem może być przepaść, jaka dzieli stolicę od pozostałych. Choć w Polsce wiele mówi się o aspiracjach metropolitalnych Krakowa, Poznania czy Wrocławia, to od Warszawy dzieli je przepaść. Nie jest to jednak - zdaniem autorów - przepaść nie do zasypania, podobnie jak do jeszcze dwóch organizmów metropolitalnych - Silesii i Trójmiasta. W grupie średniaków, raczej bez szans na stanie się metropolią w najbliższym czasie, znalazły się Łódź, Szczecin i Rzeszów. Co do reszty, w tym Kielc, autorzy nie pozostawiają złudzeń - znalazły się w rankingu tylko i wyłącznie dlatego, że są stolicami województw, bo na metropolię w żadnym razie nie zasługują. Tak to skomentowali: "Można zgłaszać uzasadnione wątpliwości, co do celowości porównywania słonia w postaci Warszawy z jakimkolwiek innym polskim miastem, czy też pozostałych słoniątek, jak Kraków czy Poznań, z mrówkami w rodzaju Gorzowa Wlkp., Kielc czy Opola. Celem rankingu otwarcia jest ustalenie wstępnej hierarchii. Być może w przyszłorocznej edycji słoń przeniesiony będzie do Ligi Mistrzów, a na degradację do sekcji gimnastycznej skazane zostaną mrówki".
Na zakończenie każde miasto doczekało się zwięzłej, bardzo subiektywnej charakterystyki. Oto, co autorzy rankingu napisali o Kielcach:
Tylko dlatego, że Witkacy sam pozbawił się życia, nie zdążyli uszkodzić go kielczanie. Nie będziemy przypominać, jaki dopełniacz rymował się poecie ze słowem "szmelc", bo skrzywdzilibyśmy miasto, które wygląda całkiem sympatycznie. W każdym razie baaardzo długi deptak Sienkiewicza i pobliskie zabytkowe przyległości tworzą przyjemną całość. A czarne legendy o kieleckich "scyzorykach", zacofaniu i głębokiej prowincji powinny być tylko budzącym dreszczyk dodatkiem. Kielce starają się nie być przedsionkiem piekieł. Wręcz przeciwnie. Reklamują się jako przedpokój niebios. Lansują hasło: "Siedem kilometrów do Raju" (słynnej jaskini). Jeśli jednak raj znajduje się w pobliżu, to miasto pełni chyba rolę czyśćca. Wskazuje na to inny slogan. Wstrząsający, ale i dający nadzieję: "Don't give up. You're in Kielce".
Dla "Gazety"
Czesław Gruszewski, wiceprezydent Kielc
- Takie rankingi są przydatne, bo pozwalają nam nabrać dystansu do tego, jak sami oceniamy nasze miasto. Nie zniechęcają mnie nie jako obywatela, ale jako członka władz miejskich do kontynuowania tego, co zamierzyliśmy. Bez kreowania wydarzeń artystycznych, poprawy infrastruktury, bylibyśmy w takim rankingu na gorszej pozycji. U nas wiele się dzieje. Myślę, że Kielce są dobrym miejscem do mieszkania i będą jeszcze lepszym. Są kompaktowym miastem, gdzie się dobrze mieszka i pracuje. A miasto jest pięknie położone. Co do tej charakterystyki Kielc, to jej autor nie kieruje się profesjonalnymi ocenami, faktami, ale emocjami. A z emocjami nie będę polemizował.